sobota, 29 czerwca 2013

# 9 Existence

Z czasem stajemy się po prostu za starzy na 'Dom dla zmyślonych przyjaciół pani foster',albo na zabawę resorakiem czy mającą kiedyś wagę złota barbie zwłaszcza w  lśniących butach,które zapodziane odbierały sens zabawy. 
Nadchodzi czas,że płakać się chce,bo wyrasta się z rzeczy,o których kiedyś mówiliśmy,że będą żyć wiecznie razem z nami,a jednak ja już nie bawię się barbie. Bawię się teraz życiem.


Jednak można by powiedzieć że działa to w dwie strony. My bawimy się życiem,ale nic nie pozostaje takie jak dawniej,bo życie bawi się nami. A kiedy wszystko ignorujesz zaczyna się robić miło. Chciałoby się być szczęśliwym,mieć wokół siebie tylko dobrych i ciepłych ludzi,być autorytetem.  No cóż,nie powiedziałam,że tak być nie może,ale trzeba sobie ubrudzić ręce,żeby Cię szanowano. Nie liczy się dla mnie tu i teraz,ważne,żeby dać sobie radę kiedyś.
Nie ma prawdziwego życia,bez problemów. Spierdalaj,problemy to tylko nowe możliwości. Może rozwiązanie któregoś z nich otworzy nowe drzwi-lecz co ważne,drzwi nie dla tchórzy,który widzą za nimi tylko niebezpieczną przepaść ku zagładzie-dla intuicji. Kto nie ryzykuje nie zna efektów. Interesuję się przyszłością,bo to tam spędzę resztę swojego życia-Charles Kettering. Zatem nie patrz na wszystko przez różowe okulary,bo od patrzenia nic samo się nie zrobi. Co intrygujące,ciekawie wyglądałby czajnik z nóżkami,rączkami i oczkami idący w stronę samo otwierającej się szafki,z której wyskakuje usamodzielniona pozłacana,mała filiżanka.


Myśli o stabilizacji życiowej przychodzą zawsze wtedy kiedy nie chcę. Co z tego,że wierzę w samodoskonalenie? Ludzie starają się doskonalić samego siebie,a życie odkładają na półkę 'zajmę się tym później'. Akurat tego nie zaliczyłabym do prokrastynacji,istna autodestrukcja psychiki.
Jest tak wiele rzeczy,sytuacji,do których nie chcemy dopuścić,mówimy o nich z dystansem,a potem okazuje się,że nas samych dotyczą. Po czasie dotykają nas. Dziwnie uczucie być kimś,kogo się krytykowało,robić coś, co się odrzucało. To wszystko dziwnie zajmuje moją głowę,w której i tak nie brakuje decyliona innych katujących myśli. 
Nieraz mawiam 'przemyślę to'ale kiedy przychodzi co do czego ciężko jest decydować. Ciężko żyć na własny rachunek. Kurwa,robię sobie nieporządek w chaosie. 
Jedyną rzeczą,którą jak do tej pory zdołałam posprzątać to mój pokój.




Poniekąd jutro też będzie jutro,przyszłość też będzie przyszłością,wyścig bez końca a życie umyka.

Może cierpimy na brak wolności? Wolność równa się odpowiedzialność. 



olga



poniedziałek, 10 czerwca 2013

# 8 Shotr-term happiness

Przytłacza Cię fakt,że coś może już nie wrócić? Zła interpretacja,szczerość albo zbyt duża szczypta czystej prawdy niszczy Twoje życie. Wystarczy myśleć tak,że poprzez prawdę możesz kogoś urazić,bądź co bądź zranić,następnie działać wbrew sobie,a potem pluć się dlaczego sytuacja zaszła zbyt daleko. Tylko gorzej będzie z cofnięciem słów. Taka podstawowa domena ludzi : nie myślą długofalowo.


 Wiecie jak to jest poznać kogoś kto odmienia wasze życie,porusza serce czymś co uwielbiacie? Dla braku kontrastu wyrażę swoje zdanie. Owszem,wiem.
Nie zmienia to faktu,że nasz prosty gatunek myśli na zasadzie ,że zawsze dobrze być nie może. Niby dlaczego nie? 
Nigdy nie podchodziłam tak do szczęścia ''jest za dobrze,zaraz coś pójdzie nie tak''. Wiadomo,że trzeba mieć oczy szeroko otwarte,bo niestety to nie my mamy piszemy sobie z góry scenariusz na życie.


Lecz zdarza się,że i na Ciebie czasami coś trafia. W najmniej nieoczekiwanym momencie, wtedy nawet piosenki stają się za krótkie,kiedy czujesz,że życie podstawia Ci haka,aby sprawdzić Twoją wytrwałość. Czujesz jak wisi nad Tobą bezradność w czarnej chmurze nienawiści. HALO! Trzeba nosić parasol jak zbiera się na deszcz!
Przejściowe zachwianie,balans na krawędzi między dbaniem o własne szczęście, a zasadami utwardzi Cię w życiu,musisz podejść do wszystkiego z pewnością siebie,bo to niszczy i szokuje los.


 
 Może i szczęście to garść wody,ale im lepiej się osłonisz przed chwilą grozy,nawet słowami będziesz mógł dotykać czulej niż dłońmi.


olga

piątek, 7 czerwca 2013

# 7 Live for now

Często prześladuje mnie myśl,a co będzie kiedy przyjdzie taki czas,że będę musiała żyć za siebie,dla siebie i na siebie. Skończę szkołę. No....skończę,a życie nie rozpieszcza. 
Zwłaszcza w sprawach zawodowych. Nie ma nic za darmo,a podejmowanie każdy wie jakiego zawodu nie załatwi sprawy,zresztą nie byłabym w stanie tak sobą gardzić. 



Zastanawia mnie czy Ci wszyscy tacy feszyn kiedyś tak, po dwudziestce, kiedy nastąpi biedne życie studenta będą dalej tak świecić? No rejczel.
Mnie osobiście się wydaje,że będą musieli się martwić,żeby mieć za co kupić proszek by wyprać swoje galaxy ciuchy,które im już służą i służą i służą,chyba że bogaci pod pokrywką bezinteresowni rodzice zagwarantują im dogodne życie bogatego nieroba. 







Dlatego żyjmy chwilą,bo nic co piękne nie trwa wiecznie.
A u mamusi na garnuszku przecież całe życie nie przesiedzę.
Aż żal dupę ściska.



olga