czwartek, 30 maja 2013

# 6 Everything for time till it will not touch you

Jest taki moment,kiedy mówisz o wielu rzeczach z dystansem,patrzysz na nie z góry,ignorujesz je,bo działają Ci na nerwy. I nagle docierają do Twojego życia,które dotychczas uważałeś za niezbyt interesujące. A potem narzekasz,bo do Ciebie dotarło,albo narzekasz bo nie możesz się z tym uporać. Dylemat? Bez sensu.


Look around where we are, who we are
What we always want

I've said a farewell to never-ending smiles

I could stay forevermore

From my place I can finally see my own



Riverside- The depth of self-delusion


 olga





sobota, 18 maja 2013

# 5 Rain for the pain, pain for the rain


Ja nie płaczę,tylko mi się tak...oczy pocą.


Czemu płacz? W końcu łzy to też woda,a płakać pośród deszczu to niezapomniane uczucie.
Radzenie sobie swoją psychiką i życiem towarzyskim jest kulą u nogi,bo uniesienie ciężaru sprostania stanięcia twarzą w twarz ze sobą podcina Ci skrzydła. Mówią 'ona jest silna psychicznie',bo zawsze widzą ją,kiedy chce pokazać się właśnie z takiej strony,bo nie ukazuje bólu,smutku wtedy kiedy patrzą,a kiedy jest sama sięga w najciemniejsze zakątki swojego umysłu,żeby się z nimi zmierzyć. 
Czego się złapać,kiedy upadam?


Szukam odpowiedzi,czy łzy się kiedyś skończą,czy w końcu kiedyś, kiedy znowu mi się zbierze na płacz po prostu nie będą leciały. To by było dobre rozwiązanie,bo nie mokłyby mi policzki,nie miałabym opuchniętych oczu,albo kataru. Przez ich brak zaskakująco przewidywalne byłoby to,że sięgnęłabym po inne radykalne środki,które je by zastąpiły i dochodzę do wniosku,że jednak nie byłoby to dobre rozwiązanie. Gorzej być nie może, Bynajmniej nie chciałabym,żeby było.


A co z deszczem? Siedzimy pośród niego,kiedy nie chce nam iść się do domu,bo i tak wiemy,że zmokniemy,czy raczej dajemy sobie do myślenia przy tak oczywistym otaczającym nas zjawisku? 
Można siedzieć pod parasolem,ale to już nie będzie to samo,kiedy będziesz czuł,że ciepłe krople letniego deszczu spływają Ci po karku,potem między łopatkami,jesteś po prostu częścią tej chwili,która należy w pełni do Ciebie,a deszcz jest doskonałym przykładem na to,że musisz ją wykorzystać zgodnie ze swoim powołaniem skoro pozwalasz sobie moknąć. 



Miło jest wylać swoje bóle razem z niebem,które wylewa swoje.



olga









czwartek, 16 maja 2013

# 4 Subculture or be yourself?

Upodabniamy się do subkultur,albo raczej do ludzi je wyznających,bo szukamy akceptacji.

Każdy z nas przeżywał chyba w życiu taki okres,że nie mógł się odnaleźć w świecie,który w zasadzie był jego światem,w którym powinien bez zarzutów funkcjonować. Ludzie chcąc się zadomowić między innymi zmieniają się w punków,metalowców,skejciorów, rasta,gotów,emosów i innych ,których dobrze znamy. Pamiętajmy jednak,że bycie 'takim' jest oryginalne i chodzi tam o sposób myślenia,patrzenia na świat,a nie to jak wyglądamy. Mogę wyglądać jak skate ale myśleć jak hippis,czy to normalnie? Tak,jestem tolerancyjnym człowiekiem. 
Każda subkultura ma jakieś plusy i minusy,fajnie jest stworzyć swojego rodzaju jedność,mieć dużą grupę ludzi o podobnych zainteresowaniach i gustach,ale z drugiej strony- po co się ograniczać? Każdy ma swój indywidualny styl bycia,trzeba się urodzić z tym,że jest się chociażby punkiem. Nie ufam ludziom,którzy przez tydzień są skate a następny tydzień bawią się w zagorzałych metalów ubranych na czarno źli na cały świat. Może lubią. Może lubię.


Ludzie mający pewność siebie i potrafiący akceptować siebie mogą założyć zwykłe szmaty i będą się czuć swobodnie,jako swoja subkultura.Ale nie ma takiej drugiej osoby jak Ty. Jedni mówią francuskie 'r',inni potrafią dotknąć językiem nosa, jeszcze inni mają giętkie dłonie,które wyginają i ich nie boli,każdy chodzi po swojemu,każdy ma swoje głębokie ja,które jest nie do skopiowania. Nieważne,że Ty tego nie zauważasz,miej tylko świadomość,że jesteś niepowtarzalny chociaż nie raz nie masz odwagi wyjść z tłumu i opowiedzieć o swoich poglądach i przekonaniach. 





olga







sobota, 11 maja 2013

# 3 From dreams to fame



To bezcenne uczucie,kiedy spełniają się Twoje marzenia,o których śniłeś. 


Mówią,że marzą, mówią,że się starają, a później narzekają,że są nieszczęśliwi. Typowe.
Dla ambitnych: trzymaj się celu do którego dążysz i osiągaj go krok po kroku. Niektórym się nie chce. Chcieliby,żeby wszystko przyszło szybko, od razu,sukces na pstryknięcie. Ja przepraszam,nawet Slash-najlepszy amerykański gitarzysta rockowy- pracował na swój sukces,który teraz obfituje w tym,że ma multum fanów,współpracował z Michaelem Jacksonem czego owocem był np.utwór Black or White. A to, że kochał gitarę to pozwoliło mu się wzbić na szczyt sławy poprzez marzenia i talent.


Zawsze chciałam być ideałem,bo ktoś na mnie krzywo popatrzy jak zrobię tak a nie inaczej,dlatego trzeba być jak wszyscy. Nie można się dostosowywać do ludzi,którzy Cię nie doceniają. Ważne jest to,żeby być sobą nawet w najbardziej zwykłych sytuacjach,ale przy tym znać swoją wartość i MARZYĆ. Nigdy nie wiesz jaki scenariusz ma dla Ciebie los. 
Doceniam swoją pracę,bo mi teraz spełnia się marzenie. Spełnia się coś,o czym marzyłam kiedy tata pierwszy raz puścił mi AC/DC-wtedy coś mnie tknęło. Chciałam wszystkiego,nauczyć się grać na gitarze,śpiewać tego tego i tamtego,ach! Nie mówię o zespole. A teraz się spełniam. 




 Gdyby tak teraz wszyscy ludzie,którzy osiągnęli sukces daliby o sobie znać? Uwierzyłbyś w siebie? Mnie już wyszło. I twierdzę,że warto. 




olga



piątek, 10 maja 2013

# 2 Nie lubię, gdy sen decyduje o moim humorze

Sny potrafią prześladować człowieka gorzej niż sumienie. Przyanjmniej mnie.





Najgorszy jest ten moment,kiedy nagle pośród tych gorących i tajemniczych chwil budzisz się,bo nagle woła Cię toaleta,albo jest Ci po prostu niewygodnie,lub kurwa dzwoni budzik! W tym momencie masz wszystko przed oczami,jakby to miało miejsce przed chwilą. Czujesz swój ciężki oddech,chcesz żeby to stało się znów,albo raczej,żeby WRESZCIE się stało...


Jesteś rozmarzony,roztrzęsiony,podekscytowany i zarazem podniecony co Twoja podświadomość wyprawia. Masz podwyższone tętno,adrenalina wezbrała. Czujesz,że jesteś w stanie zrobić wszystko,możesz powiedzieć co myślisz. Powiedzieć,że kochasz. I NAGLE.
Wszystko pęka jak mydlana bańka,czar mija,a Ty dalej leżysz tylko w swoim łóżku i przyjaźnisz się z sufitem, a wtedy dociera do Ciebie ile rzeczy w życiu mógłbyś robić dobrze.



A humor? Co z nim? 
Mówiąc decyduje mam na myśli oczywiście zmianę na gorsze. No cóż,jeżeli śni Ci się coś,a raczej ktoś na kim Ci zależy,a nie jesteś w stanie, TFU, nie możesz się przełamać,żeby rozwiać swoje wątpliwości...to potem Twój dotychczasowy stan pozasnowego zauroczenia zamienia się w wahadłowe dumanie. Raz wyobrażenia, bum szakalaka i wzdychasz.
 Piszę,bo wzdycham. 



 -Co Ci jest?

-Ty mi jesteś. 

 

 

kurwa.



olga

czwartek, 9 maja 2013

# 1 I feel so empty inside but no one sees and does not want to see

Na pierwszy ogień pójdzie jak zwykle użalanie się nad swoim losem. Tyle życia już mi to zabrało,a zamiast tego mogłam tyle mieć. Już tyle razy mogłam to zmienić,a dalej wszystko wygląda jak wygląda. 


Ludzie w takim wieku nie patrzą na wnętrze,jak radzisz sobie z problemami,czy jesteś spontaniczny. Wolą to,czy masz fajną dupę,albo też duże cycki,bo wiesz,trzeba mieć czym oddychać. A jak masz 'zbierać' przyjaciół,skoro uważają Cię za człowieka godnego pożałowania,bo jesteś dojrzalszy i szukasz dojrzałości w drugiej osobie? 
Ja tam mam dwóch przyjaciół,bardzo zaufanych. 

 


Niestety zdjęcia sufitu nie udało mi się znaleźć,więc nie ujrzy go światło dzienne,ale tak. To także mój przyjaciel. Zazdrośćcie! Drugiego takiego nie ma. 

Zawsze to wszystko miałam tylko w głowie,bo nikomu do tej pory nie odważyłam się powierzyć swoich intencji. 
Przecież na kogoś musiało paść. Ktoś musi być większy,bardziej niezdarny,niezgrabny i inne tego typu podteksty w przeciwieństwie do ludzi, z którymi się zadaję. Każdy ma coś oryginalnego,coś co go wyróżnia, kogoś kto go docenia,a ja mam wrażenie,że nawet Ci,których uważam za moich bliskich widzą jakieś ale we mnie. 
A to że padło na mnie to...no to co? Do kogo mogę się zwrócić z pretensjami? 






fuck the goodbye

olga