Sny potrafią prześladować człowieka gorzej niż sumienie. Przyanjmniej mnie.
Najgorszy jest ten moment,kiedy nagle pośród tych gorących i tajemniczych chwil budzisz się,bo nagle woła Cię toaleta,albo jest Ci po prostu niewygodnie,lub kurwa dzwoni budzik! W tym momencie masz wszystko przed oczami,jakby to miało miejsce przed chwilą. Czujesz swój ciężki oddech,chcesz żeby to stało się znów,albo raczej,żeby WRESZCIE się stało...
Jesteś rozmarzony,roztrzęsiony,podekscytowany i zarazem podniecony co Twoja podświadomość wyprawia. Masz podwyższone tętno,adrenalina wezbrała. Czujesz,że jesteś w stanie zrobić wszystko,możesz powiedzieć co myślisz. Powiedzieć,że kochasz. I NAGLE.
Wszystko pęka jak mydlana bańka,czar mija,a Ty dalej leżysz tylko w swoim łóżku i przyjaźnisz się z sufitem, a wtedy dociera do Ciebie ile rzeczy w życiu mógłbyś robić dobrze.
A humor? Co z nim?
Mówiąc decyduje mam na myśli oczywiście zmianę na gorsze. No cóż,jeżeli śni Ci się coś,a raczej ktoś na kim Ci zależy,a nie jesteś w stanie, TFU, nie możesz się przełamać,żeby rozwiać swoje wątpliwości...to potem Twój dotychczasowy stan pozasnowego zauroczenia zamienia się w wahadłowe dumanie. Raz wyobrażenia, bum szakalaka i wzdychasz.
Piszę,bo wzdycham.
-Co Ci jest?
-Ty mi jesteś.
kurwa.
olga

I nie Ty jedyna wzdychasz, w końcu sen często przedstawia nam to o czym myślimy. I wzdychamy do tego. I często to się nie zdarzy. Marzenia... Ale w końcu po coś one są, czasem sny pomagają nam spojrzeć inaczej na coś i dlatego nie należy ich przekreślać. Kto wie co one właściwie mają nam przekazać... ;)
OdpowiedzUsuń